Czesc!


> Mariusz, ale Pan ma rację...
> Jak hamuję awaryjnie to wduszam OBA pedały.
> Awaryjne = zablokowanie kół
> jak nie rozłączysz sprzęgłem silnika to zatrzymujesz go NATYCHMIASTOWO z
> obrotów na zero.
> Abstrahując od zgromadzonej w silniku energii kinetycznej (sprawne hamulce
> sobie poradzą) to na zdrowie mu to nie wychodzi, szczególnie rozrządowi. I
> możesz mieć Kape...


Moze ja sie podziele troche moja wiedza jako obserwator/uczestnik
kursow/pomagier instruktora (niektore na mnie mowili instruktor ale ja
tam za male doswiadczenie IMHO mam) w akademi jazdy. Byly testy... kilkoma
roznymi autami na hamowanie... i generalnie to wyglada tak... hamowanie bez
silnika czyli hebel+sprzeglo wypadal ze hamuje sie najslabiej -
zablokowanie kol, kwadratowe opony kupa dymu pisk opon dluga droga
hamowania. Hamowanie pulsacyjne ...sprzeglo w podloge i hamulec wcisniety
i "modulujemy" w zasadzie to hamuje, nie hamuje, hamuje, nie hamuje... dlugosc 
jak
poprzednio... ale chociaz opony nie kwadratowe. Hamowanie z silnikiem,
czyli jedzieny normalnym biegiem dla tej predkosci... kopiemy w
hamulec nie tykamy sprzegla i trzymamy hebel do konca - silnik
gasnie... droga hamowania wyraznie krotsza niz poprzednie.
I jeszcze byla jedna proba ktora wyszla jeszcze lepiej... normalny
bieg sprzegla nie ruszamy hebel w podloge i rekaw do oporu...
Wynika z tego, ze auta na droge maja zbyt duza sila hamowania na
przod... jest to dosyc logiczne z tego wzgledu, ze przecietnemu
kierownikowi jakby sie tyl zablokowal przed przodem... to jakby zawalu
nie dostal to zapewne skorzystalby z zaproszenia zwiedzenia
pobliskiego rowu ;) Nie mniej jednak w sporcie takie korektory sily
hamowania na porzadku dziennym sa wprowadzane do kabiny.

Co do konsekwencji mechanicznych... jakim cudem ma to wyjsc rozrzadowi
na zle... hamujemy przez sprzeglo czyli cala sila idzie na wal... wal
napedza rozrzad (jakby nie bylo zawsze nawet jak jedziemy) to tak samo
jak odpalanie na pych moze uszkodzic rozrzad... nie moge sobie tego
wyobrazic...
Jedyne co mozna uszkodzic to przepalic hamulce jak sie bedzie hamowac
i cisnac gaz na raz... a tak pozatym sa to takie same warunki jak na drodze...
(np zasoowasz pod gorke i odpuscisz gaz - kola hamuja silnik... jakos
rozrzady nie padaja ...efekt identyczny jak przy hamowaniu z
silnikiem).
Oczywiscie kazdy sam bedzie lepiej wiedzial czy hamowac ze sprzeglem
czy bez... bo jak ma swoja filozofie na to... ale jesli sie przejedzie
na kurs jakis doszkalajacy (prowadzony przez profesjonalistow) to to
bedzie pierwsze... w zasadzie u wiekszosci kierowcow zwalcza sie
najpierw ukladanie rak na kierownicy i nadmierne uzywanie sprzegla. Bo
na tym sa "najwieksze" zyski w sytuacji awaryjnej.



-- 
pozdrawiam
Jakub Jędrzejczak


== Wypisanie z listy: <mailto:[EMAIL PROTECTED]>              ==

== Problemy? Admin:   <mailto:[EMAIL PROTECTED]>                    ==

== Archiwum listy:    <http://www.mail-archive.com/lista%40off-road.pl/>  ==


Odpowiedź listem elektroniczym