Czesc!


>>Hamowanie z silnikiem,
>>czyli jedzieny normalnym biegiem dla tej predkosci... kopiemy w
>>hamulec nie tykamy sprzegla i trzymamy hebel do konca - silnik
>>gasnie... droga hamowania wyraznie krotsza niz poprzednie.

> Sory, ale czy znaczy to że hamulce nie były w stanie zatrzymać silnika, ten
> napędzał koła robiąc za ABS i gasł dopiero na końcu? Pisałem o przypadku
> gdzie sprawne hamulce sobie z silnikiem od razu poradzą.

Przy 100kmph ? jesli nie sa wyczynowe hamulce to sobie nie poradza z
zablokowaniem kol i zatrzymaniem silnika na asfalcie. Na lodzie to co
innego ;).

> Wyobraź sobie opóźnienie kątowe wałka rozrządu przy gwałtownym zahamowaniu z
> 2000 obr/min do zera. Chyba jest nieco większe niż przy zapalaniu na
> pych/rozrusznikiem. Ale może teoretyzuję tylko...

Raczej tak, bo nie wyobrazam sobie jak gwaltowne moze byc zahamowanie
silnika, hamulcem skoro ma on dosyc spory moment bezwladnosci
(chociazby ciezki wal korbowy, kolo zamachowe) a zauwazymy ze na
drodze stoi jeszcze sprzeglo. Na seryjnym sprzegle w przypadku
za duzego momentu obrotowego bedzie uslizg.

> Efekt identyczny???  Dla rozrządu hamowanie silnikiem to ŻADNA różnica -
> napędza go wał tak czy siak,  a różnica prędkości kątowej wałka rozrządu (=
> przyspieszenie) jest pomijalnie mała. Natomiast gwałtowne zatrzymanie paska
> rozrządu z nominalnych obrotów rzeczywiście jest obojetne?

Aby takie cos uczynic musialbys zapakowac jakis kawal zelastwa w
korby - aby one stanely "w miejscu". Do tego walek rozrzadu ze wzgledu
na swoj ksztalt (mala srednica) bedzie mial bardzo znikomy moment
bezwladnosci, w porownaniu do np walu korbowego, do ktorego jeszcze gratisowo
dokrecone jest kolo zamachowe.

>  To kiedy się
> zrywają/przeskakują  paski jak nie takich warunkach/obciążeniach ? bo nie
> rozumiem...

Jak sie uszkodzi pasek, zatra panewki na walku rozrzadu (lub jakims
urzadzeniu napedzanym z tego samego paska), rownie dobrze moze byc to
po prostu zuzycie paska, czy to na skutek przebiegu (bo one nie sa
wieczne), czy to na skutek zabrudzenia badz obcierania jakiejs obudowy.

> Oby jak najrzadziej przyszło hamować awaryjnie. Ale poćwiczyć trzeba.

Predzej pocwiczylbym szybkie manipulowanie kierownica, z tego co
widzialem statystyki, sporo wypadkow jest spowodowanych tym, ze
kierowcy sie "minimalnie" nie omineli. Chodzi o to, aby w momencie
potencjalnego zagrozenia byc w stanie przkrecic kierownice o wiecej
niz pol obrotu. Trzeba sobie poprostu wypracowac nawyk odpowiedniego
przekladania rak, a wczesniej trzymania ich obu na kierownicy.
Jakby ktos mogl sie przejechac na kurs doskonalenia jazdy w
renomowanej szkole to bardzo polecam... naprawde warto.


PS. a propos korektorow sily hamowania ...to zaden korektor nie
dostosowuje sie do "warunkow" jesli jest jakis system inteligentnego
hamowania to jest to ABS lub cos wspomagane elektronika. Korektor ma
za zadanie regulowac sile hamowania zaleznie od ugiecia zawieszenia
tylnego (czyli po prostu obciazenia na osi). Aby zoptymalizowac
hamowanie rozdzial sily hamowania pomiedzy przodem a tylem trzeba by
go ustawiac pod kazda nawierzchnie oraz jej jakosc... na sniegu/lodzie
rozklad sily bedzie bliski 50% tyl i przod... za to na dobrze
przyczepnym asfalcie dynamiczne przemieszczenie srodka ciezkosci
dociazy przod i wtedy rozdzial sily hamowania moze siegac nawet 80% na
przod.

-- 
pozdrawiam
Jakub Jędrzejczak


== Wypisanie z listy: <mailto:[EMAIL PROTECTED]>              ==

== Problemy? Admin:   <mailto:[EMAIL PROTECTED]>                    ==

== Archiwum listy:    <http://www.mail-archive.com/lista%40off-road.pl/>  ==


Odpowiedź listem elektroniczym