"Janusz Baczynski" <[EMAIL PROTECTED]>wrote:
>
>
> Jesli pracodawca nie wykonuje umowy to znaczy ze zlamal umowe.
> Umowa od tego momentu juz nie zobowiazuje pracownika do
> dalszej pracy. Moze on juz od tej pracy odstapic, choc moze
> pracowac dalej jesli uzna ze pracodawca naprawi swoj blad.

Ladnie i ksiazkowo to brzmi. Tyle, ze gdy pracownik od pracy odstapi to
nastepnym krokiem pracodawcy jest wypowiedzenie umowy o prace temu
pracownikowi. Powie pan, moze sie odwolac do sadu. Tak. Tyle, ze sady tak
sadza jak im sie placi, pan o tym zapewne dobrze wie, weic jaka jest sila
pracownika, a jaka pracodawcy?

> W kazdym razie niezaleznie czy pracownik bedzie pracowal
> dalej czy nie to powinien dochodzic sie tego zo z umowy mu sie
> slusznie nalezy. Ale w zadnym wypadku nie ma prawa np.
> okupowac wlasnosci pracodawcy.

Prosze mi wskazac przyklady strajkow okupacyjnych, gdzie pierwszym krokiem
domagania sie respektowania umowy o prace, byl strajk okupacyjny? Strajk
okupacyjny czy glodowka sa najbardziej drastycznymi srodkami, gdzie zadne
inne juz nie daja eefektow.

> Jesli pracodawca na skutek
> takiej okupacji poniesie straty ma prawo domagac sie od
> okupanta odszkodowania.
>

A jak ma swoje prawo wyegzekwowac pracownik? Sady? To tylko ladnie napisane,
ale w praktyce w wielu przypadkach jest to czysty absurd. Znam wiele takich
przypadkow, gdzie zaskarzenie pracodawcy do sady, skonczylo sie zwolnieniem
z pracy i tyle bylo walki. Pracodawca dalej na nowych pracownikach
praktykowal stare wyprobowane metody.

> > A wlasnoscia pracownika jest godziwe wynagrodzenie za prace i jezeli go
> nie
> > ma, to co? Nie jest to naruszenie wlasnosci pracownika?
>
> Tak oczywiscie, ze jest. Pracownik powinien dochodzic tego
> co mu sie slusznie nalezy i odsetek za zwloke wyplaceniu
> naleznosci.
>

I dochodzi, tylko efekty sa mizerne. Do walki w sadach trzeba dzisiaj grubej
kasy i zdrowych nerwow, a dzieciom trzeba dac jesc, zaplacic czynsz,
energie, wode, gaz itd. Jesli pracodawca wisi pracownikowi kilka
miesiecznych wyplat, to czym ma sie bronic pracownik, nawet kredytu nie
dostanie.

> > Panie Januszu, jest jeszcze cos takiego jak strajk wloski, i tutaj zadne
> > prawo na to pozwalac nie musi, bo to jest obowiazek pracownika, ale
gdyby
> w
> > szczegolnosci w firmach produkcyjnych pracownicy zastosowali taki rodzaj
> > protestu, pracodawca mialby cieplo w spodniach, choc pracownik bylby ze
> > wszech miar w porzadku. I kto tu lamie prawo?
>
> Strajk wloski polegajacy na bezwzglednym przestrzeganiu
> przepisow i procedur, nawet jesli powoduja one strate czasu
> i pieniedzy jest jak najbardziej legalny. Nie mam nic naprzeciwko
> takiemu strajkowi, a nawet powiem ze pozadane by bylo,
> aby wszyscy pracownicy zawsze i wszedzie stosowali strajk wloski.

Wtedy pracodawcy pozostaloby zrobic sobie harakiri. Gwarantuje panu, ze
dzialanosc firmy produkcyjnej przy strajku wloskim szybko skonczylaby sie
plajta przy bardzo ostrych przepisach BHP jakie w Polsce obowiazuja.

> Szybko by sklonilo to pracodawcow i prawodawcow do
> zniesienia setek bzdurnych przepisow, ktore tylko powoduja
> balagan i utrudniaja ludziom zycie.
>

To znaczy, ze jednak maja cos w tym kraju do powiedzenia. Jesli tak, to
dlaczego tego nie czynia?

> > > Jesli pracodawca lamie umowy lub prawo to nalezy
> > > podac go do sadu lub naslac na niego prokuratora,
> > > a nie dokonywac samosadu.
> > >
> > > > Nikt nie prowadzi
> > > > strajku, czy okupacji z nudy lub dla rozrywki.
> > >
> > > Oczywiscie, ze nie z nudow i nie dla rozrywki.
> > > Chodzi o forse.
> > >
> >
> > Nie tylko, czesto warunki pracy, bezpiueczenstwo pracy, prawo do urlopu
> czy
> > spokojnej choroby i prawa do leczenia bez obawy utraty pracy.
>
> Ja jestem konserwatysta i uwazam, ze nawet najbardziej
> zbozny cel nie uswieca przestepczych srodkow.
>

Sam pan pisal, ze pracownik w przypadku lamania umowy o prace przez
pracodawce moze odstapic od wykonywania pracy. Strajk jest jedna z takich
form odstapienia od pracy, strajk okupacyjny dodatkowo uniemozliwia
pracodawcy kontynuowanie procederu lamania umowy, wiec niech on dochodzi
swoich praw  w sadzie przeciw ZZ. ktore okupuja mu firme. Gdy zalega pan z
podatkami, i ponaglenia US nie pomagaja, co sie dzieje? Przychodzi komornik
i bierze, co mu sie nalezy, choc to nie jest jego lecz pana. Tak tez mozna
rozumiec strajk okupacyjny. Niech pracodawca odda pracownikowi co sie
nalezy, i nikt mu nie bedzie niczego okupowal.

> > No tak, byloby to cholernie wygodne dla pracodawcy. Nie wygodny -
zwolnic
> i
> > po ptokach, a reszta sie przestraszy i bedzie siedziec cicho.
>
> Tak. To by bylo wygodne dla pracodawcy. Jest to tez
> wygodne dla dobrych pracownikow, bo byle cwaniak
> nie bedzie mu blokowal miejsca pracy zaslaniajac sie
> zwiazkowym immunitetem.
>

Widac, panskim zdaniem dobry pracownik, to ten co siedzi cicho i nic nie
mowi, nawet jesli ewidentnie lekcewazy sie jego prawa.

> > W takim razie najlepiej byloby zatrudniac na okres jednej doby i zmiana,
> > itd. Wszycy wtedy by pracowali - rotacja dobowa. Ze tez nikt do tej pory
> na
> > to nie wpadl.
>
> Jak to nikt nie wpadl. Sa tacy co zatrudniaja na minuty!
> Jesli np. chce Pan popracowac minute na konto glodujacych
> polskich dzieci to niech Pan sie wybierze na strone Polskiej
> Akcji Humanitarnej adres zdaje sie jest www.pajacyk.pl
>

Nie ma to nic wspolnego z praca na utrzymanie rodziny.

> > Tego ostatniego w dalszym ciagu nie rozumiem. Co to ma wspolnego z nasza
> > dyskusja o ZZ.
>
> Te korporacje to nic innego jak zwiazki zawodowe.
>

Eureka!!!

> Janusz Baczynski
> [EMAIL PROTECTED]
>

SB





-- 

 

Odpowiedź listem elektroniczym